Tilda z kotem

Wrzesień 2nd, 2010 § 8 x KOMENTARZ

Nieubłaganie nadszedł wrzesień i może nie byłoby w tym nic złego, bo w sumie to bardzo fajny miesiąc, gdyby nie to, że razem z nim przywędrował deszcz i szaruga – na szczęście dziś już nie pada (przynajmniej u mnie) i będę mogła wyskoczyć na miasto w poszukiwaniu jakichś fajnych materiałów – na pewno zajrzę do lumpexu. A materiały się przydadzą, bo te, które jeszcze leżą sobie u mnie spokojnie lada dzień mogą zostać spożytkowane na tildy – jeszcze mi nie przeszło : )

No ale ja nie o tym chciałam i też nie o tym, że jak się tak siedzi w domu, to jakoś człowiek zebrać się do kupy nie może – późne śniadanie, w piżamie do laptopa i dopiero, jak się przypomni, że jeszcze sporo rzeczy do zrobienia, to lekka (ale nie za duża) mobilizacja przychodzi : ) …a więc chciałam o tildzie z kotem napisać – taka właśnie powstała.

To raczej taka kocia dusza, która chodzi własnymi ścieżkami – nie obchodzi ją za wiele, (co ludzie pomyślą, co dziś ma na sobie), żyje w swoim świecie, jest staromodna i uwielbia zwierzęta – ot taka tilda z kotem : )

Obejrzę sobie jeszcze Wasze blogi i zmykam na poranny makijaż : ) Trzymajcie się ciepło.

Co ja lubię i tilda rozważno-romantyczna

Sierpień 31st, 2010 § 6 x KOMENTARZ

Cześć dziewczyny. Myślałam, że znajdę w weekend troszkę czasu, by zasiąść do komputera i napisać o nowej zabawie, która zrodziła się na pasjonujących blogach, ale i w sobotę i w niedzielę byliśmy w rodzinnych rozjazdach (odwiedziliśmy też IKEA – kurcze, albo ja jestem ślepa, albo tam nie sprzedają żadnych materiałów : ( ), a wczoraj z kolei świetnie bawiliśmy się w Teatrze Bajka na “Spadkobiercach”. Ale za to dziś już mogę spokojnie, wsłuchana w padający za oknem deszcz, napisać, co następuje: nowa zabawa blogowa nosi nazwę “Lubię”. Do zabawy zaprosiła mnie Basia z http://tupisze.blogspot.com/.

A że wszelkie zabawy lubię, to muszę wywiązać się jeszcze z tych zasad:

  • napisz kto zaprosił Cię do zabawy
  • wymień 10 rzeczy, które lubisz
  • zaproś 10 olejnych osób i poinformuj je o tym w komentarzach

No więc moja “dziesiątka” rzeczy ulubionych (na dzień dzisiejszy), to:

  • wszystko, co kojarzy się z Francją (a nade wszystko taki francuski klimat kafejek z dawnych lat)
  • jesień, kiedy jestem w domu, popijam ciepłe kakao i czytam dobrą książkę
  • szyć i dziergać (bardzo lubię)
  • mądrą i oryginalną poezję, którą można poczuć i dotknąć (pisać i czytać)
  • delikatność i zarazem dostojność wrzosów
  • filmy kostiumowe
  • widzieć uśmiech na twarzy dzieci
  • zapach jaśminu
  • smak żelek, Ptysia i oranżady w nadmuchanej torebce ze słomką
  • świeże bułki z masłem śmietankowym i pysznym pomidorem

Do zabawy zapraszam: AgnieszkęMD, Ewę ze Srebrnego Szydełka, Marimalę, Ewę z Raju Lal, Aneczkę, Psiankę, Kasię.

A poza zabawą chciałabym Wam jeszcze pokazać moją nową tildę rozważno – romantyczną – Emily. Jeśli czytałyście książkę lub oglądałyście film “Rozważna i romantyczna”, to na pewno wiecie jaka jest Emily i z jakiej epoki pochodzi (dla mnie to piękne czasy).


Tilda Joanna

Sierpień 27th, 2010 § 8 x KOMENTARZ

Tak jakoś pochmurno się zrobiło za oknem, ale przez to jakoś milej mi się szyje (tak troszkę bardziej nostalgicznie i klimatycznie), choć zbyt długie ślęczenie przy maszynie mi nie służy, a i mój ciążowy kręgosłup jakoś tak  dziwnie pobolewa : ) Mimo wszystko powstają nowe tildy, a że Ania z gniazdka marimali podesłała mi linki do świetnych tildowych książek, w których m.in. znajdują się wykroje na szlafroczki i piżamki dla tild, to pewnie niebawem pokażę Wam moje zmagania w tym temacie (bo oczywiście muszę wszystkiego spróbować – tild łazienkowych i śpiochów – również ) : )

Ostatnia uszyta tilda, to Joanna. Uwielbia ubierać się w falbaniaste, rozkloszowane spódnice (coś a la lata 60). Wspominała mi też coś, że w duszy wciąż gra jej rock and roll. No niewykluczone – czasem nawet nieco słychać. Za tę jej taneczność zrobiłam jej lekko romantyczne serducho, żeby popukało jej też w rytmie cha cha.

A od Joanny dla Was coś we wspomnianych klimatach lat 60 i rock and roll’a – “Do grającej szafy grosik wrzuć”.

Miś w oranżach

Sierpień 26th, 2010 § 3 x KOMENTARZ

Witajcie miło. Tak sobie ostatnio pomyślałam, co by było, gdybym nie była teraz na zwolnieniu (ciążowym) : ) Pewnie wciąż całym godzinami “podróżowałabym” do pracy i na moje pasje (szydełkowanie, a od niedawna także na tildowanie) na pewno nie miałabym aż tak dużo czasu – przykre to, ale z czasem dzisiaj naprawdę krucho (same zresztą wiecie). Na szczęście są lekarze, którzy doskonale wiedzą, że ciąża to męczący dla kobiety stan i że należy jej się wtedy trochę odpoczynku. Więc ja w pełni z niego korzystam i między jednym, a drugim “kopnięciem” mojej córki (wiem już, że to będzie dziewczynka) szydełkuję i szyję.

Tak też powstał oranżowy miś – najlepszy przyjaciel błękitnego misia wg Bromby.

Miś jest nieco mniejszy od swojego poprzednika (mierzy jakieś 10 cm) i na pewno duuużo bardziej leniwy – pokłada się, gdzie tylko może – najlepiej gdzieś w słonecznym miejscu : )

No taki mały z niego “niedobrzelec” : )

Napiszę Wam też, że wczoraj odwiedził mnie pan kurier i przyniósł duża pakę oczekiwanych przeze mnie polarów. Marzy mi się uszycie jakiejś fajnej piżamki i szlafroka dla tildy, a że polaru w domu brak – musiałam zamówić, choć jak pokazałam wczoraj mojemu mężowi ilość owych materiałów, to się z lekka zdziwił, że aż tyle. No ale, jak już zamawiać, to większą ilość. I takim oto sposobem mam kilka polarów w pokaźnych rozmiarach. Tylko jest jeden problem, a mianowicie – nie za bardzo umiem szyć szlafroki, czy też piżamy : ( Nie mam szablonu, który mogłabym odrysować na materiale, a potem ładnie zszyć. W końcu dopiero zaczęłam szyć. Gdybyście może przypadkiem miały jakiś w miarę czytelny wykrój (szablony), to pięknie się do Was uśmiechnę : )

Życzę każdej z Was dużo wolnego czasu, albo po prostu tyle czasu, byście mogły dobrze spożytkować go na Wasze pasje.

Tilda Dorothy

Sierpień 24th, 2010 § 4 x KOMENTARZ

Pięknie Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim wpisem i za pochwały dla błękitnego misiaka (dumny jest bardzo), domaga się nawet swojego miśkowego przyjaciela (wg tego samego wzory Bromby). Na pewno więc powstanie niebawem, ale teraz do pokazania rwie się tilda Dorothy, więc jeśli pozwolicie, to ukłoni się Wam tak szybciutko : )

Dorothy, to klasyczna artystyczna dusza – roztrzepana, bujająca w obłokach. Do pełni szczęścia wystarczy jej trochę słońca, wiatr we włosach (a propos włosów, wosy Dorothy zostały wykonane ze specjalnych loków, które zakupiłam w sklepie Świat Pasji), długopis i kartka, na której spisywać może swoje wiersze, albo kredki do malowania. Żyje dniem dzisiejszym i nie ogląda się na przeszłość. Nie obchodzą ją bogactwa, bo ma swoje – wewnętrzne. Takiej to dobrze : )