Nieubłaganie nadszedł wrzesień i może nie byłoby w tym nic złego, bo w sumie to bardzo fajny miesiąc, gdyby nie to, że razem z nim przywędrował deszcz i szaruga – na szczęście dziś już nie pada (przynajmniej u mnie) i będę mogła wyskoczyć na miasto w poszukiwaniu jakichś fajnych materiałów – na pewno zajrzę do lumpexu. A materiały się przydadzą, bo te, które jeszcze leżą sobie u mnie spokojnie lada dzień mogą zostać spożytkowane na tildy – jeszcze mi nie przeszło : )
No ale ja nie o tym chciałam i też nie o tym, że jak się tak siedzi w domu, to jakoś człowiek zebrać się do kupy nie może – późne śniadanie, w piżamie do laptopa i dopiero, jak się przypomni, że jeszcze sporo rzeczy do zrobienia, to lekka (ale nie za duża) mobilizacja przychodzi : ) …a więc chciałam o tildzie z kotem napisać – taka właśnie powstała.
To raczej taka kocia dusza, która chodzi własnymi ścieżkami – nie obchodzi ją za wiele, (co ludzie pomyślą, co dziś ma na sobie), żyje w swoim świecie, jest staromodna i uwielbia zwierzęta – ot taka tilda z kotem : )
Obejrzę sobie jeszcze Wasze blogi i zmykam na poranny makijaż : ) Trzymajcie się ciepło.
.jpg)
