Szydełkowa portmonetka nr 1

Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie, że dzisiaj jest świeto dziewczynek. Uśmiechy są dla nich, zabawa i taniec, piosenka z radia popłynie - pamiętam jak, będąc małą przedszkolanką uczyłam się tej piosenki i kiedy myślę o 8 marca, to od razu słyszę w uszach tę melodię i słowa. Nieważne, jakie jest podejście niektórych osób do tego fajnego święta - życzę Wam miłe panie, żebyście umiały być w tym równouprawnionym świecie kobietami i by Wasza kobiecość dawała Wam mnóstwo radości i poczucia wyjątkowości : )

A poza życzeniami chciałabym Wam coś pokazać - coś bardzo kobiecego właśnie. Pamiętacie, jak swego czasu wspominałam, że chciałabym wreszcie wykorzystać zakupione kiedyś bigle - bigle do portmonetek? Otóż wreszcie pomysł powrócił do łask i wydziergałam ową portmonetkę i na próbę przymocowałam bigle.

Pojawił się jednak problem, jak je na trwale przytwierdzić do portmonetki - sposobów jest kilka (wywiercenie dziurek w biglu i przyszycie; nawinięcie materiału na jakiś drucik, włożenie do bigla i zaciśnięcie kombinerkami, zwykłe przyszycie), ale tylko jeden w tym momencie wchodzi w grę, a mianowicie przyklejenie na jakiś mocny klej. Będę próbować, a póki co przedstawiam efekt próbny.

A teraz biegnę poobserwować Waszą kreatywność. Dobrego popołudnia.

Opublikowano w Szydełkowe portmonetki | Otagowano jako , , | 9 Komentarze

Prezent wymiankowy

Witajcie, witajcie. Doszło do tego, że czuję się na własnym blogu, jak gość i to wszystko dlatego, że ten brak czasu tak dolega, do tego stopnia, że nawet w weekend (ostatnio w rozjazdach) nie mogę znaleźć chwili, by siąść do komputera i popisać troszkę do Was, pooglądać Wasze dzieła, itp. No ale przez to bardziej doceniam momenty, takie, jak dziś i teraz, kiedy pewnie przekraczam drzwi zaczarowanego szydełka : )

Jako, że w zasadzie nowych miśków pokazać Wam nie mogę (ale to tylko kwestia czasu - jeden już rwie się do sfotografowania), zaprezentuję Wam piękno samo w sobie, a mianowicie zawartość paczki, którą dostałam wczoraj od Natalii z bloga http://zpotrzebytworzenia.blogspot.com/ w ramach wymiany z okazji Dnia Kobiet organizowanej przez Agnieszkę.

Renata podarowała mi coś w moich ulubionych kolorach, a mianowicie cudny wieszak ozdobiony techniką decoupage oraz turkusową świeczuszkę (również zdecoupagowaną), a oprócz tego smakowite (upieczone przez Nati) pierniczki - niestety nie załapały się na zdjęcie, bo wcześniej zostały zjedzone - to było do przewidzenia oraz śliczną wyhaftowaną zakładkę do książki (trafiła już do książki, którą obecnie czytam). Same zobaczcie.

ps. Renato, bardzo Ci dziękuję za życzenia i piękny prezent.

Opublikowano w Wyróżnienia/nagrody | Otagowano jako , | 4 Komentarze

Powrót do dzieciństwa

Zimowo-roztopowe hej do Was ślę i zaraz potem zapytuję, czy Wy też tak macie, że kiedy pod ostatnim Waszym wpisem znajdziecie niewiele komentarzy, to zaczynacie się zastanawiać co jest? (czy się nie podoba, czy może nudno, czy mało komu się chce zostawić komentarz, itp?) Też tak macie? (może okaże się, że nie jestem aż taka znowu pazerna na opinie - 0by) : )

A zmieniając temat powrócę wspomnieniami do dziecinnych lat z wielkimi lalkami mówiącymi “mama”, gdy się je przechylało i kolejkami jeżdżącymi po prawie prawdziwych torach. Pamiętam ten dzień (a miałam wówczas może 3 latka), w którym dostałam od taty (który właśnie wrócił z ówczesnego Związku Radzieckiego) lalkę z włosami (wiem, że wtedy to było coś, bo lalki zazwyczaj miały  tylko namalowane włosy). Lalka była wyższa ode mnie (wiem to z opowieści), miała beżowo-brązową sukienkę, plastikowe buty, ruszające się oczy z rzęsami i takim dziwnym głosem wydobywającym się z brzuchowego głośnika mówiła do mnie “mama” - czułam się wtedy taka ważna. : ) Byłam nią zachwycona. Była moją wielką towarzyszką zabaw, choć może nawet ciężko mi było ją udźwignąć, ale…ale kolejka, którą dostał tego samego dnia mój brat była równie zachwycająca (kto wie, czy nie bardziej), więc nie mogłam odmówić sobie zabawy.

Szyny z prawdziwego zdarzenia, masywne i solidne wagoniki, lokomotywa, jak żywa i ten odgłos, kiedy poruszała się po torze. Genialną sprawą było to, że kolejka tak pięknie rozwijała wyobraźnię. Pamiętam, że wspólnie z bratem nacudowaliśmy się nieźle, żeby zrobić jakąś fajną scenerię (mosty, góry, wąwozy, przepaści). Pomysłom nie było końca. Aż żal, że wszystkie części kolejki zostały kiedyś wyrzucone. Wiem, że nie jest to dziś tania sprawa, bo każdy tor, każdy wagonik i każdy element ma swoją wysoką cenę. Swego czasu zastanawialiśmy się nawet z mężem, czy nie zacząć przypadkiem kompletować kolejki dla potomnych (zwłaszcza płci męskiej) : )

Dlaczego tak mnie dziś naszło na wspominanie? Bo wyobraźcie sobie, że od kliku dni mamy w domu bardzo podobną kolejkę (to prezent) i wczoraj wypróbowaliśmy jej możliwości. Normalnie wielki powrót do dzieciństwa, który przypomniał nam jak wielką frajdą było układanie torów, łączenie wagoników, stawianie ich na szynach  i manipulowanie pokrętłem zasilacza - szybciej, wolniej.  I podczas tych naszych wczorajszych powrotów i zabaw z dzieciństwa - między jednym,a drugim przestawieniem zwrotnicy udało mi się pstryknąć fotki:

Muszę Wam jeszcze napisać, że dla mnie te małe modele są niczym dzieła sztuki, a nie tandetą, jakich dziś pełno w sklepach z zabawkami. Pozdrawiam Was dość ciepło i pogodnie. ; )

Opublikowano w Bardzo ogólne | Otagowano jako , , , | 9 Komentarze

Juki się dziwi

Witajcie miło - mimo zimy, mimo padającego wciąż śniegu (aniołkom widać spodobało się sypanie płatków z nieba), który już nigdzie się nie mieści i mimo felernego dla mnie poniedziałku (też macie takie wielce pechowe dni, w które nic Wam się nie układa i wszystko dzieje się, jakby na złość?).

Przychodzę, żeby pokazać Wam Jukiego, który powstał z włochatej włóczki (nowy zakup) kilka dni temu. Juki, gdy tylko przejrzał na oczy od razu zaczął się wszystkiemu dziwić - że tak biało na świecie, że oprócz niego są inne misie, że tyle rzeczy dookoła, że powstał ze zwykłej włóczki, że jest taki fioletowy, że jest troszkę większy od mojej dłoni, itp. Jak to dobrze umieć się zachwycać takim drobnymi rzeczami.

A i muszę Wam jeszcze napisać o pewnej grze planszowej - Biznes po polsku. Jeśli znacie grę Monopol, to z pewnością łatwo Wam będzie sobie wyobrazić w czym rzecz. Biznes po polsku, to taka polska wersja Monopolu, choć jak dla mnie znacznie bardziej urozmaicona i o wiele ciekawsza, z bogatymi zasadami. Dotarła do nas wczoraj i już wczoraj zabrała nam sporo czasu. Gra się naprawdę świetnie, ale oczywiście i na szydełkowanie znajduję wciąż czas. Teraz na tapecie jest niespodzianka na wymianę organizowaną przez Agnieszkę.

Opublikowano w Szydełkowe maskotki | Otagowano jako , , , , | 8 Komentarze

Diabeł tasmański

Witajcie, witajcie. Cztery dni mnie nie było, a już się stęskniłam. Niestety muszę się do takiego stanu rzeczy przyzwyczaić, bo od poniedziałku moja firma wynajmuje mnie klientowi (dzisiejsze firmy traktują człowieka, jak zasób - bleeee) i przez miesiąc będę pracowała na nieco innych warunkach (zdaje się, że na gorszych, jeśli chodzi np. o godziny pracy + samo to, że czuję się tak, jakbym zmieniała pracę (nowi ludzie, nowe otoczenie, itp.), a bardzo przywiązuję się do osób, miejsc, rzeczy - no ale trudno. Potraktuję to, jak wyzwanie i jakoś się przemęczę.

No ale nie o tym miałam pisać, tylko o nowych narodzinach miśkowatego diabła tasmańskiego z błękitnymi tęczówkami. Niestety tych jego niebieskich oczu nie widać na zdjęciach, nad czym z lekka ubolewam, bo w naturze są małym okazem. Ulubiony kolor miśka (i mój również), to fiolet (niech Was więc nie zwiedzie kolorystyka na pierwszym zdjęciu).

Opublikowano w Szydełkowe maskotki | Otagowano jako , , , , | 4 Komentarze