Wrzesień 7th, 2010 §
Witajcie pięknie w to wtorkowe popołudnie. Właśnie lenię się pod ciepłym kocykiem i czekając na powrót męża z pracy, oglądam Wasze blogi i wpadam, żeby pokazać, że szydełko wciąż jest dla mnie ważne – baaardzo ważne (wzięłam też sobie do serca Wasze apele o miśki – że niby dość już Tild) : ) Wczoraj wieczorową porą powstał mały polarny miś, który zażyczył sobie fioletowy sweterek – nie mogłam mu odmówić : )
Drogie Panie – oto miś Polarek macha do Was : )



Sierpień 26th, 2010 §
Witajcie miło. Tak sobie ostatnio pomyślałam, co by było, gdybym nie była teraz na zwolnieniu (ciążowym) : ) Pewnie wciąż całym godzinami “podróżowałabym” do pracy i na moje pasje (szydełkowanie, a od niedawna także na tildowanie) na pewno nie miałabym aż tak dużo czasu – przykre to, ale z czasem dzisiaj naprawdę krucho (same zresztą wiecie). Na szczęście są lekarze, którzy doskonale wiedzą, że ciąża to męczący dla kobiety stan i że należy jej się wtedy trochę odpoczynku. Więc ja w pełni z niego korzystam i między jednym, a drugim “kopnięciem” mojej córki (wiem już, że to będzie dziewczynka) szydełkuję i szyję.
Tak też powstał oranżowy miś – najlepszy przyjaciel błękitnego misia wg Bromby.

Miś jest nieco mniejszy od swojego poprzednika (mierzy jakieś 10 cm) i na pewno duuużo bardziej leniwy – pokłada się, gdzie tylko może – najlepiej gdzieś w słonecznym miejscu : )



No taki mały z niego “niedobrzelec” : )
Napiszę Wam też, że wczoraj odwiedził mnie pan kurier i przyniósł duża pakę oczekiwanych przeze mnie polarów. Marzy mi się uszycie jakiejś fajnej piżamki i szlafroka dla tildy, a że polaru w domu brak – musiałam zamówić, choć jak pokazałam wczoraj mojemu mężowi ilość owych materiałów, to się z lekka zdziwił, że aż tyle. No ale, jak już zamawiać, to większą ilość. I takim oto sposobem mam kilka polarów w pokaźnych rozmiarach. Tylko jest jeden problem, a mianowicie – nie za bardzo umiem szyć szlafroki, czy też piżamy : ( Nie mam szablonu, który mogłabym odrysować na materiale, a potem ładnie zszyć. W końcu dopiero zaczęłam szyć. Gdybyście może przypadkiem miały jakiś w miarę czytelny wykrój (szablony), to pięknie się do Was uśmiechnę : )

Życzę każdej z Was dużo wolnego czasu, albo po prostu tyle czasu, byście mogły dobrze spożytkować go na Wasze pasje.
Sierpień 23rd, 2010 §
Wczoraj o 16 ruszyła zabawa na blogu “Wyszło szydło z wora i zrobiło stwora”, która polegała na wspólnym dzierganiu miśka według opisu Bromby (przednia zabawa). Musiałam, a raczej baaardzo chciałam porzucić na chwilę szycie tild na rzecz szydełkowania (jak na moje oko i ręce, to dzierganie misiaków zabiera zdecydowanie więcej czasu, choć za to pozwala np. obejrzeć jakiś fajny film), a jako, że wczorajszą niedzielę spędziłam praktycznie poza domem (byłam m.in. w miejscowości Liw na turnieju rycerskim o pierścień księżnej Anny), dopiero dziś z rana zasiadłam do dziergania i tak oto powstał mały (15 cm) miś (zupełnie inną techniką, niże moje dotychczasowe misiaki – no i jak widać jest zupełnie inny, ma ruchome rączki i nóżki). Jak się prezentuje? : )



Luty 16th, 2010 §
Witajcie miło – mimo zimy, mimo padającego wciąż śniegu (aniołkom widać spodobało się sypanie płatków z nieba), który już nigdzie się nie mieści i mimo felernego dla mnie poniedziałku (też macie takie wielce pechowe dni, w które nic Wam się nie układa i wszystko dzieje się, jakby na złość?).
Przychodzę, żeby pokazać Wam Jukiego, który powstał z włochatej włóczki (nowy zakup) kilka dni temu. Juki, gdy tylko przejrzał na oczy od razu zaczął się wszystkiemu dziwić – że tak biało na świecie, że oprócz niego są inne misie, że tyle rzeczy dookoła, że powstał ze zwykłej włóczki, że jest taki fioletowy, że jest troszkę większy od mojej dłoni, itp. Jak to dobrze umieć się zachwycać takim drobnymi rzeczami.




A i muszę Wam jeszcze napisać o pewnej grze planszowej – Biznes po polsku. Jeśli znacie grę Monopol, to z pewnością łatwo Wam będzie sobie wyobrazić w czym rzecz. Biznes po polsku, to taka polska wersja Monopolu, choć jak dla mnie znacznie bardziej urozmaicona i o wiele ciekawsza, z bogatymi zasadami. Dotarła do nas wczoraj i już wczoraj zabrała nam sporo czasu. Gra się naprawdę świetnie, ale oczywiście i na szydełkowanie znajduję wciąż czas. Teraz na tapecie jest niespodzianka na wymianę organizowaną przez Agnieszkę.
Luty 12th, 2010 §
Witajcie, witajcie. Cztery dni mnie nie było, a już się stęskniłam. Niestety muszę się do takiego stanu rzeczy przyzwyczaić, bo od poniedziałku moja firma wynajmuje mnie klientowi (dzisiejsze firmy traktują człowieka, jak zasób – bleeee) i przez miesiąc będę pracowała na nieco innych warunkach (zdaje się, że na gorszych, jeśli chodzi np. o godziny pracy + samo to, że czuję się tak, jakbym zmieniała pracę (nowi ludzie, nowe otoczenie, itp.), a bardzo przywiązuję się do osób, miejsc, rzeczy – no ale trudno. Potraktuję to, jak wyzwanie i jakoś się przemęczę.
No ale nie o tym miałam pisać, tylko o nowych narodzinach miśkowatego diabła tasmańskiego z błękitnymi tęczówkami. Niestety tych jego niebieskich oczu nie widać na zdjęciach, nad czym z lekka ubolewam, bo w naturze są małym okazem. Ulubiony kolor miśka (i mój również), to fiolet (niech Was więc nie zwiedzie kolorystyka na pierwszym zdjęciu).



