Witajcie miło – mimo zimy, mimo padającego wciąż śniegu (aniołkom widać spodobało się sypanie płatków z nieba), który już nigdzie się nie mieści i mimo felernego dla mnie poniedziałku (też macie takie wielce pechowe dni, w które nic Wam się nie układa i wszystko dzieje się, jakby na złość?).
Przychodzę, żeby pokazać Wam Jukiego, który powstał z włochatej włóczki (nowy zakup) kilka dni temu. Juki, gdy tylko przejrzał na oczy od razu zaczął się wszystkiemu dziwić – że tak biało na świecie, że oprócz niego są inne misie, że tyle rzeczy dookoła, że powstał ze zwykłej włóczki, że jest taki fioletowy, że jest troszkę większy od mojej dłoni, itp. Jak to dobrze umieć się zachwycać takim drobnymi rzeczami.
A i muszę Wam jeszcze napisać o pewnej grze planszowej – Biznes po polsku. Jeśli znacie grę Monopol, to z pewnością łatwo Wam będzie sobie wyobrazić w czym rzecz. Biznes po polsku, to taka polska wersja Monopolu, choć jak dla mnie znacznie bardziej urozmaicona i o wiele ciekawsza, z bogatymi zasadami. Dotarła do nas wczoraj i już wczoraj zabrała nam sporo czasu. Gra się naprawdę świetnie, ale oczywiście i na szydełkowanie znajduję wciąż czas. Teraz na tapecie jest niespodzianka na wymianę organizowaną przez Agnieszkę.